Codziennik

… i fajnie tak powinno być, koncerty trwają…

… wciąż z muzyką .Bardzo miły był ten luty. Moi podopieczni, gdzie jestem muzykoterapeutą, pierwszy raz służyli do Mszy Świętej jako wokaliści. Odśpiewali części stałe ,pieśni na wejście, na wyjście, na ofiarowanie – calutką Mszę Świętą- ileż im to dało szczęścia, aż miło było popatrzeć i posłuchać. W drugi wtorek marca (13.03.2012) zagram znów do filmu niemego (kinoagrafka.pl), tym razem będzie to horror:

„Nosferatu, eine Symphonie des Grauens” Niemiecki film grozy z roku 1922 w reżyserii Friedricha Wilhelma Murnaua. Jest to jeden z najważniejszych filmów niemieckiego ekspresjonizmu i jeden z pierwszych horrorów w historii kina. Za kanwę filmu posłużyła nieco zmodyfikowana, ze względu na problemy z prawami autorskimi, fabuła Draculi Brama Stokera. Rolę tytułowego Nosferatu odtwarzał Max Schreck. W Niemczech jego nazwisko było synonimem zła, niektórzy wierzyli nawet, iż jest prawdziwym wampirem.

Zagram w trochę innym składzie muzyków, aby zróżnicować nieco nastrój, ale to niespodzianka. W marcu zawitam również z muzycznym niemym kinem do Katowic jak i do Kielc, ale to będą filmy Charlie Chaplina i Bustera Katona. W najbliższą sobotę wraz z P.Orkiszem dane nam będzie zagrać w Częstochowie, na Jasnej Górze przed obrazem NMP Królowej Polski – Pięknie !!, a potem szybciutko w góry na dwa koncerty w Muzycznej Owczarni. A już 9 marca z okazji starego Święta Kobiet, wraz z Czakramem (cz.wesele.eu) zagramy w NCK

dla ponad 200 osób. Prace nad moją solową płytą trwają, może uda się ją wydać przed wakacjami-chciałbym. Pozdrawiam wszystkich czytających moje wypociny i dziękuję za e-maile.