Codziennik

Chory był na bluesa...

Tak śpiewał na koncertach. Akompaniował sobie na elektroakustycznej gitarze. Wtórował mu cały zespół. Radość i szczerość biła od niego z każdym dżwiękiem i każdym wyśpiewanym słowem. Nagraliśmy wspólnie z zespołem płytę bluesową, może nie wysokich lotów, ale bije z niej szczerość i czuć nutę przyjaźni i radości ludzi, którzy brali udział w nagraniu. Preizolband - tak nazywa się zespół, w którym Wojtek grał drugie "skrzypce" gitarowe. Zespół istnieje, ale to już nie grupa osób z jednego zakładu pracy, z tych samych zmian, przy podobnych

stanowiskach. Zmieniły się osoby grające, chyba rozbiło to trzon owej grupy, coś co było w niej istotą. To coś promieniowało czystością i wrażliwością duszy ludzi, którzy znali się od "zawsze", przekładając znaczną część przeżytych wspólnie chwil na wykonywaną muzykę. Wojtek w tym wszystkim zawsze znajdował czas na uśmiech między nutami. Kochał majsterkować w drewnie. Był dobrym człowiekiem, myślę, że wiedział, że tak o nim myślę. Gdzie o tym nie pisać, jak nie tu, na mojej stronie. Żegnaj przyjacielu, może jeszcze kiedyś zagramy razem...

w innej przestrzeni.

Gitarzyście bluesowemu Wojciechowi Gajochowi w podzięce za wspólnie spędzone chwile - ja. 28.07.26 Wojtek zmarł. Naszą ulubioną piosenką Preizola był "Deszcz" - jakże trafny utwór w tym czasie.